2015/09/30

PARIS, PARIS! TREASURES OF ARCHITECURE, MILLINERY AND WHITE DOGS


Some of the treasures I brought from my trip/ Niektóre z licznych skarbów, które przywiozłam
Everyone who has ever visited Paris knows that it is of course full of tourist, very busy, so beautiful that it takes your breath away, sweet, magical and simply one and only in the world.
My visit to Paris this time was so amazing and in a sense unexpected that I decided to show you 
the wonders of it in my today's post.

Każdy, kto kiedykolwiek odwiedził Paryż wie, że jest to oczywiście miasto pełne turystów, bardzo ruchliwe, obłędnie piękne- do takiego stopnia, że dech zapiera, słodkie- z powodu wszechobecnych makaroników, magiczne i po prostu jedno jedyne na całym świecie.
Moja wizyta w Paryżu tym razem była tak niezwykła i całkowicie nieoczekiwana, więc zdecydowałam pokazać Wam miasto takie, jak ujrzałam je na początku września.






An inspiration for hats :-)


The roofs of Paris, wonders in museums cause a huge yet positive headache.
When you stand and look what a man could create, you just realise that there are no things that are impossible. It is just a great pity that nowadays such "diamonds" are not made any more.
And such a great luck that war did not touch Paris.

Dachy Paryża, cuda w muzeach przyprawiają każdego o zawrót głowy. Kiedy stoi się i patrzy,
co człowiek potrafił stworzyć kiedyś dochodzi się do wniosku, że nie ma rzeczy niemożliwych. Straszna szkoda, że dzisiaj takie perełki już nie powstają. I szczęście, że wojna nie dotknęła Paryża.







Food, food everywhere! The little shops that sell these wonders are even more wonderful :-)
Doors in amazing colours on every single street! Pieces of funny, colourful art pop up suddenly 
from every angle. All you need to do is just notice them!

Jedzenie, jedzenie wszędzie! Małe, urocze sklepiki, które sprzedają te cuda, są chyba piękniejsze niż to, co można w nich kupić. Drzwi w budynkach na każdej, nawet najmniejszej uliczce we wszystkich kolorach świata. Sztuka wyglądająca z każdego zakątka. Trzeba ją tylko spostrzec!










And here a few of the photos from the millinery shop. It was so old, that I suppose that its 
interior hasn't been changed from the opening days!  The smell of vintage, the magic, the history 
of millinery and things I have never ever thought I would see in my life! For most of you it is probably just the old shop. For us- it was almost like a mecca! We spend a lot of time there 
screaming to each other from one corner to another, showing such treasures that..... !
Oh! I forgot to mention at the beggining of the story that this trip to Paris would have not taken 
place if not for my dear friend Jill and her husband! I met Jill when I studied millinery with 
Anya Caliendo in New York. And so two crazy women were runnigdown NY streets and now parisian streets in the search of millinery magic that none of us could have in our countries :-)
But what are friends and journeys for?!

A tu zdjęcia ze sklepu, którego wnętrze nie zmieniło się chyba od chwili otwarcia.
Tej magii, zapachu vintage, historii modniarstwa, rzeczy, o których nawet nie śniłam,
że kiedykolwiek zobaczę!!! Dla większości z Was będzie to pewnie bardzo stary sklep:-)
Dla mnie prawie mekka :-) Spędziłyśmy tam dłuuugi czas, krzycząc do siebie to z jednego zaułka,
to z drugiego, wyciągając takie skarby, że ach! ....
Ach! Zapomniałam na wstępie wspomnieć, że do Paryża zaprosiła mnie moja przyjaciółka z Australli- Jill i jej mąż. Jill poznałam na kursie modniarstwa u Anya Caliendo w Nowym Jorku.
I tak dwie szalone kobiety biegały najpierw po NY, teraz po Paryżu zdobywając i oglądając magię, której żadna z nas w swoim kraju niestety nie znajdzie:-) Ale od czego przyjaciele i podróże!




Jars with beds and vintage millinery flowers in one of  the shops



Legeron hand made camelias for Chanel
When you have a good plan what you want to see, visiting a place where amazing, breathtaking,
hand made flowers begin their life is just a metter of a long walk :-) Such was our short visit in the heart of LEGERON- the company famous for its beautiful, artificial flowers. It was magic again! 
But such a great pity that they did not speak English. How many ohs and wows can you say without asking about the beauty of creating such things? 

Gdy masz dobry plan tego, co chcesz zobaczyć, odwiedziny w niezwykłym, zapierającym dech 
w piersiach miejscu, gdzie najpiękniejsze, ręcznie robione kwiaty rozpoczynają swe życie, 
jest tylko kwestią długiego spaceru :-)
I kolejna magia, której doświadczyłyśmy! Jaka szkoda, że żadna z osób tam pracujących nie 
mówiła po angielsku! Bo ileż ochów i achów można wyartykułować bez choćby jednej odpowiedzi na pytanie jak takie cuda powstają?







Paris is the city of old, adorable passages, where the shops are so French that more French 
is impossible to be! And I have the feeling again that they haven't changed from the day they 
were opened either. :-)
Paryż to miasto starych, uroczych i czarodziejskich pasaży, w których nawet sklepy są tak
francuskie że bardziej już się nie da :-) I mam wrażenie, że i one nie zmieniły się od chwili powstania:-)


Herme beauties!

 

And there came the day when we visited my friend Victor. A New Yorker living in Paris!
A milliner, who had his shop in New York for ten years and then came to Paris to work for many designers. What a knowledge! What abilities! What an outstanding collection of vintage blocks, vintage straws, felts, ribbons! My Goodness! And when he took us to the cellar- it must have remembered Louis XVth times!!!- the more things we could see and here there! I can tell you- 
things and moments never to be forgotten! Priceless!

I nadszedł dzień, gdy odwiedziłyśmy mojego znajomego,Victora. Nowojorczyk mieszkający w Paryżu. Modysta, który przez dziesięc lat miał sklep w Nowym Jorku a później przybył do Paryża pracować dla wielu znanych projektantów. Niesamowita wiedza! Umiejętności jeszcze większe! Niepradopodobna kolekcja bloków drewnianych vintage, słomek, wstążek, filcy! Boże!
A gdy zabrał nas do piwnicy kamienicy w której mieszkał- na pewno pamięta czasu Ludwika XV!-
to co tam jeszcze ujrzałyśmy i usłyszałyśmy! Rzeczy i chwile do zapamiętania na zawsze! Bezcenne!



Shops so chic and elegant!

 



Jill and me on the balcony of Opera Garnier
Marc Chagall's awesome painting on the opera's ceiling

I have seen many things in my life. Really. But what I experienced inside the Opera Garnier building- no words can really describe !!! Honestly! You have to see it and feel it with every single cell of your body! Impressive! Breathtaking! Just have a look at these few photos and you will understand what 
I am talking about.

Wiele rzeczy w życiu widziałam. Naprawdę. Ale to, czego doświadczyłam wewnątrz budynku 
Opera Garnier żadne słowa nie są w stanie opisać! Szczerze. Musicie zobaczyć to na własne oczy 
i doświadczyć każdą komórką własnego ciała. Imponujące. Dech zapierające! Już tylko kilka tych zdjęć pozwoli Wam zrozumieć co mam na myśli :-)



The white dog was like the creature from outer space. We saw him going "there" and comig 
back "here". Magical! Whenever I see such a dog on the streets now, Paris will immediately 
come to my mind. 

Biały pies był jak przybysz z innego świata. Widziałyśmy go idąc "tam" i wracając "tu".
Czarodziejskie stworzenie! Teraz, kiedy tylko zobaczę takiego gdzieś na ulicy, Paryż
zjawi mi się przed oczami natychmiast!

Lesage for Lanvin
Lesage for Chanel
Lesage for Schiaparelli

If you love Dior, Chanel, Lanvin, Schiaparelli or any other famous couture fashion house, 
you probably know that the embroidery that crowns the whole design was created in LESAGE.
Just google the famous name and you will be led to the world that not many people realise that exists.
Beyond ones imagination. The craft that is still taught and if you ever wonder why the dress costs 
two fortunes, when finding out that it takes sometimes thousand of hours of hand embroidery, 
you will understand. We visited the school with Jill. And could not sleep again.

Jeśłi kochasz Diora, Chanel, Lanvin, Schiaparelli czy jakikolwiek inny dom mody couture, prawdopodobnie wiesz, że hafty, które zdobią cała kreację zostały stworzone w LESAGE.
Wygooglujcie to nazwisko i zostaniecie wprowadzeni w świat, z którego istnienia prawdopodobnie nie zdawaliście sobie sprawy:-) Nie do wiary! Sztuka, kttórej wciąż uczą na bardzo trudnych kursach. I jeśłi kiedykolwiek będziecie się zastanawiać dlaczego haftowana suknia Diora kosztuje dwie fortuny, zdając sobie sprawę, że wyhaftowanie jej zabiera ok. 5.000 godzin- zrozumiecie.
Odwiedziłyśmy tą szkołe z Jill. I znów nie mogłam spać.








One evening we all went to the Vivaldi concert in Chapelle St. Michelle.
It was mistical and magical. Both- the place and the concert. 

Jednego wieczoru poszliśmy wszyscy na koncert do Chapel St. Michelle. Vivaldi nam grał.
Było magicznie i mistycznie.





 And these buildings reminded me a bit of NY architecture :-)

A te budynki przypominały mi odrobine architekturę Nowego Jorku:-)










And suddenly, on the way to somewhere we found the taxidermy shop! I am not a fun of such craft, 
but this shop was truly amazing! Such a chandelier even me- the lover of colour and antagonist of black, would hand in my house! Although the animals were no longer alive, looking at them- 
you could not believe that!

I nagle, w drodze do jakiegoś miejsca, znalazłyśmy sklep ze zwierzątkami. Nie jestem fanka takiej sztuki ale to miejsce było naprawdę niezwykłe. Taki żyrandol nawet ja- wielbicielka koloru i przeciwniczka czerni, powiesiłabym sobie w domu! Choć te zwierzęta dawno już nie żyły, patrząc
na nie, trudno było w to uwierzyć!









Shops, little shops, beautiful wall art, colourful doors, clothes, food. Magic.
 
Sklepy, sklepiki, sztuka piękna na murach, kolorowe drzwi, ubrania, jedzenie. Magia.


And such a Paris view out of the window every day. It was time of magic.
Thank you Jill and Pete. Without you I would not experience that much!

I taki Paryż każdego dnia z naszego okna. Było po prostu czarodziejsko.
Dziękuję Ci Jill! Bez Ciebie i Pete'a  nie byłabym bogatsza o to wszystko!